Założyłam nowy temat, ponieważ mam nadzieję, że ARMAKA zgodzi się poopowiadać o Kazanie. Myślałam, ze pogadamy w temacie LINIA, ale ankieta znikła :(
Kazan mnie bardzo interesuje ponieważ mój Lucio jest po tym samym tatusiu.
Mój pies nie jest psem wystawowym ( długowłosek).
Trafił do mnie przypadkowo (po tragicznej śmierci właściciela szukał pilnie nowego domu), tylko na przechowanie i został na zawsze.
Jego temperament i charakter zupełnie mnie przerastał (i przerasta).
Chłopak miał mnie za nic, był agresywny, olewał mnie całkowicie. Był pierwszym psem, którego naprawdę się bałam, był "kochany"
Chciałabym zapytać jak Kazan pracuje na śladzie ?. Luciek jest chotyczny, on chce wszystko zrobić szybko i od razu. Inna rzecz, że nie robiłam z nim śladu IPOwskiego, tylko bardziej ślad użytkowy i teraz trudno mi przestawić matołka na nowy styl pracy.
Jestem ciekawa jak wyglada posłuszeństwo Kazana , jaki element był najtrudniejszy dla psa.
Wysłany: 2007-02-15, 15:40 KAZAN z Owczarkarskiej Stanicy
Słów kilka...
Temperament Kazana już od pierwszych miesięcy jego życia stanowił dla mnie duże wyzwanie. Pies, którego osobowość jest (wybuchową) mieszanką snagwinika z cholerykiem. Do tego "egzemplarz", który woli przewodzić stadem niż być tylko jego członkiem...
Zbyt mało czasu, aby opisywać cały początek pracy (czytaj: zabawy) z Kazanem, ale postaram się o kilka zdań, jak się udało, że rozumiemy się bez słów...
Cytat:
Jestem ciekawa jak wyglada posłuszeństwo Kazana , jaki element był najtrudniejszy dla psa.
Wszystkie elementy posłuszeństwa ćwiczyliśmy na zasadzie zabawy i "pozytywnego wzmocnienia" - tylko nagrody - bez karania za błędy. Kazan uczy się bardzo szybko i pracuje z wielką pasją. To on mnie prowokuje do ćwiczeń (łeb zadarty do góry a w oczach: "zrobiłbym coś..."). Dużo pracy włożyłem w wyciszenie Kazana i ten element chyba był najtrudniejszy. On bardzo niecierpliwił się, kiedy kazałem mu stać w miejscu czy leżeć przez pół godziny w bezruchu
Cytat:
Chciałabym zapytać jak Kazan pracuje na śladzie ?
Ano praca na śladzie to wiele złożonych elementów. Nie będę opisywał wszystkich. Smakołyki, które czasami używa się przy nauce tropienia w przypadku "narwańca" (jakim jest też Kazan) sprawdzają się nieźle. Ich bardzo gęste rozłożenie na śladzie z reguły pomaga przyhamować psa i zwolnić tempo tropienia. Cały rytuał przed śladem, to też bardzo ważny element. Teraz Kazana przygotowuję do zawodów. Idzie obcym śladem szybkim tempem (ale już nie chaotycznie). Radzi sobie z kilkoma załamaniami pod różnym kątem. Wynajduje przedmioty i błyskawicznie je zaznacza.
Praca z takim psem wymaga bardzo dużo cierpliwości i konsekwencji. Zwłaszcza na śladzie nerwy przekreślają dobry skutek szkolenia.
Dzisiaj z Kazanem rozumiemy się prawie bez słów. On pogodził się z faktem, że może rządzić stadem ale tylko wtedy, kiedy mnie nie ma (i chętnie wykorzystuje te momenty )...
Dołączyła: 01 Sie 2006 Posty: 27770 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-15, 19:04 Re: Kazan i nie tylko :)
lewka napisał/a:
Założyłam nowy temat, ponieważ mam nadzieję, że ARMAKA zgodzi się poopowiadać o Kazanie. Myślałam, ze pogadamy w temacie LINIA, ale ankieta znikła :(
Kazan mnie bardzo interesuje ponieważ mój Lucio jest po tym samym tatusiu.
Mój pies nie jest psem wystawowym ( długowłosek).
Trafił do mnie przypadkowo (po tragicznej śmierci właściciela szukał pilnie nowego domu), tylko na przechowanie i został na zawsze.
Jego temperament i charakter zupełnie mnie przerastał (i przerasta).
Chłopak miał mnie za nic, był agresywny, olewał mnie całkowicie. Był pierwszym psem, którego naprawdę się bałam, był "kochany"
Chciałabym zapytać jak Kazan pracuje na śladzie ?. Luciek jest chotyczny, on chce wszystko zrobić szybko i od razu. Inna rzecz, że nie robiłam z nim śladu IPOwskiego, tylko bardziej ślad użytkowy i teraz trudno mi przestawić matołka na nowy styl pracy.
Jestem ciekawa jak wyglada posłuszeństwo Kazana , jaki element był najtrudniejszy dla psa.
Czy to częst sie zdarza, ze z rasowej pary zgodnej z wzorcem , rodza sie owczarki długowlose, które nie są uznawane i nie mogą byc wystawiane???????????
_________________
Pozdrawiam Cie Gość bardzo serdecznie !
i zapraszam na moja stronkę http://www.draczyn.com
Czy to częst sie zdarza, ze z rasowej pary zgodnej z wzorcem , rodza sie owczarki długowlose...
Na szczęście nie często !
A dlatego piszę "na szczęście", bo dość często bywają to najładniejsze szczeniaki z miotu. :(
Mimo tego, że kilka pokoleń wstecz w rodowodzie występują psy i suki z włosem zgodnym ze wzorcem rasy, zdarza się, że rodzą się "kudłacze".
Cytat:
które nie są uznawane i nie mogą byc wystawiane
Faktycznie długi włos jest uznawany za wadę (we wzorcu rasy), ponieważ uważa się, że jest produkowany kosztem podszerstka, co zmniejsza użytkowość psa. Jednak nie zawsze tak jest i sam widziałem "kudłacze" o normalnym podszerstku.
Co do uznawania i wystaw...
Psy od długim włosie dostają metrykę, na podstawie której można wyrobić rodowód (są to psy rodowodowe). Przez to mają prawo do wystaw i mogą być wystawiane ! Jednak ocena sędziego z pewnością będzie niezadowalająca (jednak opis może być bardzo ciekawy).
No i "kudłate" nie powinny zgodnie z przepisami nigdy zostać hodowlanymi.
Ale dla miłośników owczarków długowłosych wspomnę, że dochodzą (jeszcze nieoficjalne) głosy, że SV (niemiecki klub owczarka niemieckiego), ma dopuścić na wystawach światowych wystawianie tych psów na osobnych ringach... Byłby to wielki przełom!
Dołączyła: 01 Sie 2006 Posty: 27770 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-15, 21:55
To faktycznie przełom, ale chyb wtedy powinny byc one odniane nie jako owczarki niemieckie, tylko jako owczarki niemieckie długowlose i oceniane osobno, bo chyba mieszanie ich miedzy soba doprowadziloby do znacznych zmian w rasie
_________________
Pozdrawiam Cie Gość bardzo serdecznie !
i zapraszam na moja stronkę http://www.draczyn.com
Dołączyła: 01 Sie 2006 Posty: 27770 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-02-15, 22:19
Dlaczego pytam, bo mój tata kiedys hodował owczarki. Hodowal, to moze duze słowo, bo mielismy dwie suki i psa, I własnie w każdym miocie byl jakis długowlosy i bardzo ładny
_________________
Pozdrawiam Cie Gość bardzo serdecznie !
i zapraszam na moja stronkę http://www.draczyn.com
Nie wierze, zeby Niemcy zmienili swoje stanowisko wobec donków, ale wierze i życze tego donkom, aby podobnie jak dzisiejszy BOS (biały owczarek szwajcarski) znalazły swoje miejsce.
Nie wierze z powodu "prania mózgu" jakie zrobiła mi znajoma, kiedyś szkoleniowiec moich psów, prywatnie hodowczyni i miłosniczka rasy on , po długim przebywaniu razem z nią -na temat onków zaczęłam mysleć jak ona i zrozumiałam jaki jest i jaki powinien być onek.
Drugim nauczycielem był mój Lucio.
ARMAKA dziękuje za odpowiedź.
W Twojej relacji o Kazanie odnajduje Lucia . To pies, którego nie jestem w stanie zmęczyć. Na spacerach, czy w domu on zawsze tylko pęta sie pod nogami, czeka na polecenia, a na czole ma napisane robić, robić.
Na posłuszeństwie uważny, chetnie pracuje, ale bywa awanturny. Miałam sytuacje gdy warował na "waruj zostań" w grupie psów (przewodnicy się chowali), i nagle potrafił rzucić się na psa, który wcześniej złamał komende. Śmiałam się, że z niego taki prusak - nie lubi łamania porządku.
Przez krótki czas postanowiłam robić z nim ślad IPOwski. Wcześniej ćwiczyliśmy ślad użytkowy, (głównie ślad obcy). Na tamtym śladzie zmuszałam go do wolniejszej pracy posyłając go na starszy slad i zostawiając więcej przedmiotów.
W IPOwskim było trudniej. Kładłam smakołyki w ślady po butach, aby nauczyć go chodzenia po śladach butów, a nie ścieżką zapachową, ale niestety Lucio nie jest żarłokiem,
omijał smakołyki, czasami coś poczuł i nagle wracał. Nie podobała mi się jego praca.
Ciesze się, ze Lucio ma tak fajnego półbrata jak Kazan. Super, że planujecie zawody. To najlepiej świadczy o poziomie wyszkolenia Kazana.
Lucio miał pecha w życiu. Ten długi włos, potem śmierć własciciela i nowa pani czyli ja.
Jestem nieodpowiednim włascicielem dla niego.
Chociaż mam pewien sukces. Lucio nie traktował mnie serio. Nie słuchał zupełnie, nawet nie miał ochoty zrobić siad na moje polecenie.
Kiedys gdy skarciłam go głupim "fe" (próbował rzucić się na innego psa) niewiele myslac złapał mnie za brzuch zebami i trzymał patrzac wyzywajaco mi w oczy. Autentycznie zaczęłam się go bac.
Cięzką praca zdobyłam jego jego szacunek, okazałam sie człowiekiem którego warto słuchać.
Kolejny pech sprawił, ze się rozchorowałam i nie mam siły pracować z Luciem tak jak on potrzebuje :(
Na koniec nasze zdjęcie. Zrobione przed II zawodami forum owczarek.pl (wg reg. obedience)
Tylko pare miesiecy po tym jak Lucio mnie gryzł. Na tym zdjęciu widać, ze już się rozumiemy :
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach